Swoją biegową przygodę rozpoczęłam w 2011 roku i wbrew pozorom nie od razu zapałałam miłością do tej dyscypliny sportu…

Miewałam wzloty i upadki. Czasem z chęcią i zapałem wychodziłam na trening, podczas gdy innym razem – zwyczajnie odpuszczałam. Moje podejście zmieniło się dopiero wtedy, gdy zapisałam się na swój pierwszy bieg na dystansie 5 km. To właśnie ten moment mogę uznać za start swojej drogi po Koronę Polskich Maratonów.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Mimo że na początku marzyłam o przebiegnięciu jednego kilometra, to przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia. Startowałam w wielu biegach na dystansie 5-10 km i tak naprawdę nie do końca chodziło wtedy o dystans, czy dobry czas. Wkrótce jednak moje podejście zaczęło się zmieniać, a ja stawiałam sobie coraz wyższą poprzeczkę.

Tym sposobem od biegów na dystansie kilku kilometrów przeszłam do półmaratonu. Pierwszy dał mi ostro w kość, ale drugi – poszedł całkiem przyzwoicie. Wciąż jednak było mi mało. Bo przecież skoro poradziłam sobie tak dobrze z półmaratonem, to dlaczego miałabym nie spróbować swoich sił na dłuższym dystansie? I zaczęło się… Przeglądnęłam chyba wszystkie możliwe maratony w Polsce, zaczęłam przykładać większą uwagę do diety, wczytywałam się w rozmaite plany treningowe i opinie osób, które pokonały dystans magicznych 42 km.

Wszystkie te poszukiwania doprowadziły mnie do wyzwania, od którego wiele osób próbowało mnie odciągnąć, ale któremu mimo to postanowiłam stawić czoła. Chodziło oczywiście o zdobycie Korony Polskich Maratonów.

Korona Polskich Maratonów w teorii

Koronę Polskich Maratonów może zdobyć każdy, kto w ciągu dwóch lat ukończy pięć maratonów: Maraton WarszawskiWrocław MaratonPoznań MaratonCracovia MaratonMaraton w Dębnie.

Kolejność zaliczania maratonów jest dowolna. Ważna jest data ukończenia pierwszego maratonu i to od niej liczy się następne 24 miesiące, w ciągu których należy ukończyć pozostałe maratony wchodzące w skład korony.

Korona Polskich Maratonów w praktyce

Po moim ostatnim maratonie, który przebiegłam w Dębnie, wysłałam zgłoszenie do organizatorów Korony Polskich Maratonów. Zgodnie z tym, co było napisane w regulaminie, moje zgłoszenie powinno być zweryfikowane w ciągu kilku kolejnych miesięcy. Czas jednak mijał, a ja nadal nie miałam wieści na temat rozpatrzenia mojego wniosku.

Organizatorzy nie odpisywali na maile i generalnie odniosłam wrażenie, że są średnio zainteresowani zapisami w regulaminie. Jak się okazało nie byłam jedyną osobą, oczekującą od dłuższego czasu na weryfikację. A szkoda – bo skoro tyle osób stawia sobie za cel zdobycie Korony Polskich Maratonów, a potem okazuje się, że po roku czasu nadal trzeba czekać na jakikolwiek kontakt ze strony organizatorów, to cała zabawa, mimo, że bardzo cieszy, pozostawia jednak spory niesmak.

Mimo tego sporego zawodu, liczę na to, że w końcu uda mi się odebrać nagrodę, na zdobycie której, jakby nie patrzeć – poświęciłam kilka cennych lat mojego życia.

 

Korona Polskich Maratonów w teorii i praktyce
5 (100%) 5 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here